Logo Dydnia ZS - Zespół Szkół w Dydni

News

WYWIAD Z PANIĄ JANINĄ ZUBEL

13.04.2021

Janina Zubel (ur. 1932) to zamieszkała w Jabłonce artystka ludowa, która przez wiele lat zajmowała się wytwarzaniem pisanek. Jest laureatką wielu konkursów w tej dziedzinie.

 

Jak zaczęła się Pani przygoda z pisankami?

To było jeszcze dawno, dawno temu, w czasach komunistycznych. Moja bratowa pracowała w kasynie policyjnym w Brzozowie. Pracownicy tego kasyna dostali wezwania, aby zrobić różne prace ręczne – pisanki i wiele, wiele innych rzeczy. Każdy robił to, co umiał. Wszystkie te prace wysyłało się do Przemyśla. Początkowo nie chciałam tego robić, ale moja bratowa mnie namówiła, więc wyskrobałam pięć pisanek i wysłałam. Tydzień później dostałam sto pięćdziesiąt złotych nagrody i list z zapytaniem, czy mogłabym wykonywać pisanki na sprzedaż. Zgodziłam się.

Skup znajdował się w Rzeszowie na ulicy Chocimskiej. Dużo pisanek tam woziłam, ale długo to nie trwało, bo tylko rok. W kolejnym roku dostałam pismo, czy będę wykonywać wydmuszki. Wszyscy, którzy sprzedawali te pisanki dostali takie pisma. Wtedy dużo wykonawców zrezygnowało. Zostałam tylko ja i jedna pani z Bieszczad, ale ona malowała jajka farbami olejnymi. Ta pani wkrótce również przestała robić pisanki i zastałam sama. Bardzo ciężko szło wydmuchiwanie tych pisanek, ale nauczyłam się to robić…

Ile pisanek rocznie Pani wykonywała?

Rocznie? To zależy. A miesięcznie co najmniej dwieście. Ale bywały również miesiące, w których robiłam pięćset czy osiemset pisanek. Robiłam je praktycznie przez cały rok. Nieraz były żniwa, a ja skrobałam pisanki.

Kim byli Pani odbiorcy? Dokąd pisanki były wysyłane?

Dużo pisanek szło za granicę. Kupowano je do około dwudziestu państw. Były wysyłane m.in. do Stanów Zjednoczonych oraz do Niemiec. Był taki pan w Krakowie, któremu wysyłam te pisanki, a on sprzedawał je za granicę.  

Pamiętam, że raz do Krakowa przejechało dużo ludzi z różnych krajów i musiałam tam na środku sali robić pisanki, a ci wszyscy ludzie mnie obserwowali. Pamiętam, również, że pewnego razu dostałam zaproszenie do Nozdrzca na wystawę i spotkałam tam panią ze Stanów Zjednoczonych, która umiała mówić po polsku. Opowiadała mi, że widziała moje pisanki w Nowym Jorku.

Ile lat zajmowała się Pani wykonywaniem pisanek?

Około 70 lat. Niedawno skończyłam wysyłać pisanki, bo i wzrok już mam słabszy i wprawy w rękach mniej.

Dziękuję za rozmowę.

 

Szkolne Koło Dziennikarskie:

Kornelia Dmitrzak

Opiekun:

Monika Kij

 

Dyrektor Szkoły Zaprasza

Zaloguj >

Zegar

  • :
  • :

Kalendarz

maj 2021
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Ni
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

wersja językowa

Zobacz również

sonda

newsletter

Akceptuję

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.